sobota, 28 marca 2015

sobota, 21 marca 2015

Miś Śpioszek

Połączenie dwóch kolorów daje świetne efekty!

Powstał mały zielono - niebieski miś. Mój synuś z miejsca się w nim zakochał. :) I o to chodzi w szydełkowaniu zabawek - mają stać się kimś ważnym dla naszych dzieciaków :)
Więcej szczegółów i zdjęć tutaj.

sobota, 14 lutego 2015

Zając Walenty



Kolejna maskotka dołączyła na plac zabaw - Zając Walenty.
Zapraszam na www.szydelkowyplaczabaw.pl. Komentujcie proszę :)

Mały Miś



Kochani, na szydełkowym placu zabaw pojawił się nowy wpis - Mały Miś. Zapraszam do komentowania i koniecznie przeczytajcie bajkę!
www,szydelkowyplaczabaw.pl

Pozdrawiam

Edyta

piątek, 6 lutego 2015

Konik Plamek

Jak połączyłam obie pasje?

Tego dowiecie się na szydełkowym placu zabaw czytając o najnowszej zabawce - koniku Plamku. Oczywiście jest również bajeczka! Zapraszam serdecznie!







Pozdrawiam

Edyta

Czas na zmiany




Startuję na wordpressie.

Wiem, wiem, dopiero zaczęłam blogować. Ale lubię stawiać sobie wciąż nowe wyzwania, blogger przestał mi wystarczać :/ Więc kupiłam domenę, hosting i postawiłam wordpressa. Dziesiątki godzin spędziłam na wybieraniu i ustawianiu szablonu, zaangażowałam znajomych, żeby wszystko miało ręce i nogi no i UDAŁO SIĘ! Zapraszam szydelkowyplaczabaw.pl.
Na „wieczornym szydełkowaniu” będę wrzucać jedynie zajawki postów, które pojawią się na „szydełkowym placu zabaw”, wraz z prowadzącymi tam linkami.

Mam nadzieję, że prosta forma bloga, przejrzysty szablon i ciekawe teksty sprawią, że będzie bawić się równie dobrze czytając go, jak ja pisząc :)

piątek, 30 stycznia 2015

Króliczka Fanny


Dlaczego króliczki są takie słodkie i nie można im się oprzeć?

Hania jest jeszcze w moim brzuchu, chciałam przygotować dla niej coś wyjątkowego. Szydełkowe króliczki ujęły mnie, kiedy zajrzałam na blog: mamagness.blogspot.com.  Oczywiście -nie miałam wzoru.
Ale tym razem po prostu narysowałam króliczka na papierze. Najważniejsze były proporcje. Wiedziałam, że główka jest większa od brzuszka. Rączki są małe i krótkie, a nóżki mają wielkie stopy. I to było wszystko. Zabrałam się do pracy a efekty ... sami zobaczcie :)

Poznajcie proszę Fanny


Główka i brzuszek są okrągłe jak piłeczka. Najpierw zrobiłam główkę, na brzuszek przyjęłam po prostu mniej oczek, natomiast zasada dodawania i zdejmowanie oczek pozostała taka sama.Potem zrobiłam rączki, a na końcu nóżki. Zostały jeszcze uszka. trochę się obawiałam takiego kształtu, ale poszło dość sprawnie. Nie uwierzycie - nic nie musiałam pruć :) Byłam z siebie bardzo dumna. Teraz trzeba było wszystko pozszywać i doszyć materiałowe wstawki.








Na materiałowe wstawki poświęciłam ... moją pidżamę :) Pisałam już o tym, że nie lubię szyć, prawda? Musiałam się przemóc, bo bez tego ani rusz.Szyłam igłą do wełny i akrylową bardzo cienką włóczką. Kupiłam tę włóczkę, żeby zrobić sobie bransoletkę z koralików - może ... kiedyś :) Na razie szydełkuję wyłącznie zabawki - zupełnie mnie pochłonęły.




 Uszy i nóżki zakończone. Trzeba zszyć zajączka. Doszyłam nóżki i łapki. Wyszło idealnie. 


Nadanie tożsamości króliczkowi zostawiłam sobie na koniec - to najprzyjemniejsza część pracy :)  Najpierw zrobiłam oczy. Potem je przyszyłam i wyszyłam nosek. Wyszedł krzywo i musiałam poprawić. Na koniec doszyłam uszy i głowa była gotowa do zszycia z tułowiem. Ani głowa, ani brzuszek nie są zupełnie zakończone, tzn mają "dziury". Tak samo łapki i nóżki - znacznie ułatwia to zszycie elementów. Akurat ten projekt na to pozwala ...
Zrobiłam kolorowego kwiatka i późną nocą, kiedy już myślałam, że skończyłam pracę -  przypomniało mi się, że króliczek powinien mieć jeszcze ogonek. Choć nie widać go na zdjęciach - zapewniam, że jest :) zielony :).


 Moje błędy:
- uszka - materiałowa wstawka powinna kończyć się nieco wyżej - ja zrobiłam ją do samego końca ucha przez co przyszycie uszu do główki nie jest idealne

Co zrobiłam lepiej:
- przede wszystkim - zaplanowałam pracę wykonując rysunek. Nie wiedziałam jak bardzo może mi to pomóc. 
- szydełkując skrupulatnie zapisywałam każde oczko - mam wzór na kolejnego króliczka; praca pójdzie znacznie szybciej
- złapałam metodę przyszywania elementów

Co myślicie o Fanny? Czy waszym zdaniem jest słodka? 


Pozdrawiam

Edyta 


Jak Fanny znalazła wiosnę.

- Mamusiu, czy ona dzisiaj przyjdzie? - Fanny niecierpliwie kręciła się na krzesełku jedząc pyszną owsiankę z marchewki na śniadanie. 
- Zobaczymy - zagadkowo odpowiedziała mama.
Słoneczko dawno już wstało i trochę nieśmiało przebijało się przez chmury. Wiał wiatr i na dworze wcale nie było przyjemnie. Ale to właśnie dziś miała przyjść wiosna. Króliczka bardzo chciała ją już zobaczyć. Podobno miała śliczną zieloną sukienkę i długie włosy i była piękna. Fanny namalowała już chyba z tuzin obrazków o wiośnie i bardzo chciała zobaczyć, czy miała rację rysując ją w takiej postaci.
- Mamusiu, już się najadłam, nie mogę więcej - Fanny odsunęła niemal pełną miseczkę
- Ależ kochanie, prawie nic nie zjadłaś, a to twoje ulubione danie. Jesteś chora? - zatroskana mama przyłożyła rękę do czoła córeczki - Czoło masz rozpalone, a oczka świecą ci się jak dwa węgielki.
- Nie mamusiu, nic mi nie jest. Po prostu chciałabym, żeby ona już tu była. Tak bardzo chcę ją zobaczyć.
- Ale kto?
- No jak to kto - zniecierpliwiła się Fanny - Wiosna!
Mała króliczka w podskokach wybiegła z kuchni. Chwyciła czapkę i szalik, założyła buciki i płaszczyk i już jej nie było.
- A owsianka - krzyknęła za nią mama, ale Fanny już tego nie słyszała. Wyruszyła na poszukiwanie wiosny.
Las był cichy, i chociaż wiał wiatr - nie było słychać szumu liści.Wszystko jakby zamarło. Nawet ptaki przerwały swoje trele - niebo było puste. Króliczka szła wąską ścieżką rozglądając się na wszystkie strony. Ale nigdzie nie widziała wiosny. Weszła na polankę. Wciąż gdzieniegdzie leżał tam śnieg. Nagle zobaczyła małego białego kwiatuszka, a potem kolejnego i jeszcze jednego - łączka była usiana maleńkimi, ślicznymi, białymi kwiatuszkami. "Mama się ucieszy z tak pięknego bukietu" pomyślała i zerwała kilka kwiatuszków. 
Wiatr wcale nie przestawał wiać, było nieprzyjemnie zimno i Fanny postanowiła wrócić do norki. Była bardzo rozczarowana, że jej poszukiwania wiosny nie powiodły się. Postanowiła, że po południu znów wyruszy z domku, a jeśli nadal jej nie znajdzie, to będzie szukała jutro. A kiedy zajdzie taka potrzeba to nawet pojutrze. W końcu musi się pojawić - piękna i zwiewna w swojej zielonej sukience.
- Gdzie byłaś kochanie - zapytała mam od progu
- Poszłam szukać wiosny - odparła króliczka
- Oj, minę masz nietęgą. Czyżbyś jej nie spotkała?
- Nie, w lesie nadal nie ma wiosny mamusiu, a ja tak bardzo chcę, żeby w końcu przyszła. Ale zobacz, znalazłam śliczne kwiatuszki - Fanny podała mamie mały zielony bukiecik.
- Ależ Fanny, to przebiśniegi. Znalazłaś wiosnę!
- Jak to? - zdziwiła się króliczka 
- Te małe kwiatuszki to właśnie jest wiosna. Spójrz, są zielone i mają śliczną sukienkę. - tłumaczyła mama
Fanny zdumiona przyjrzała się kwiatkom. Mama miała rację. Były śliczne, delikatne i miały sukienkę, co prawda białą, a nie zieloną. Nie tak króliczka wyobrażała sobie wiosnę, ale jakie to miało znaczenie. Ważne, że w końcu ją znalazła!
- Pobiegnę do lasu! - krzyknęła uradowana - Powiem przyjaciołom, że wiosna już przyszła.
I znów wybiegła z norki, szczęśliwa i uradowana. Od tej chwili każdy kolejny dzień był cieplejszy i cieplejszy, a drzewa i łąki wkrótce się zazieleniły. Wiosna zagościła w lesie.

autor: Edyta